1 2 3 4 5

Obserwatorzy

13 maja 2013

Sól do kąpieli - Paczuli


Mój typowy dzień wygląda następująco: Wstaję rano, nawet bardzo wcześnie (teraz się zastanawiam czy może zbyt późno?) uzależnione jest to głównie od pobudki prze mojego Igora, który albo siada mi pupą na twarzy albo ewentualnie wyrywa włosy z głowy (nikomu nie polecam takiego budzika ;) Bywają dni kiedy ma dobry humor, po tym gdy już się przebudzi krzyczy mi nad uchem "Aaaaaaaaaaaaaaaaaaam". Zaspana "wyrodna" matka z niezrozumiałym bełkotem, kaczym chodem, roztrzepaną fryzurą idzie do kuchni, wstawia wodę "na kaszę". Następnie zmywa stos garów w zlewie, których nie umyła dnia poprzedniego. Pomyślicie pewnie w tym momencie, że straszna ze mnie bałaganiara, ale z osądem się wstrzymajcie, już tłumaczę jak na spowiedzi, skąd te brudne gary :) Wracając do robienia kaszy, nalewam wrzącą wodę do miseczki mojego głodomora i zmywam naczynia a w międzyczasie. Oczywiście nie obejdzie się bez ponaglania: 

-"Aaaaaaaam Aaaaaaaaaam" 

-" Już chwilka Igorku, woda jest "si" musi ostygnąć".

Oczywiście tłumaczenia nic nie dają :P

Woda wystygła, mieszam kaszę z mlekiem modyfikowanym. Podaję młodemu. Ten połyka pokarm niczym młody pelikan. Mama jest zadowolona, póki Igorowi nie wpadnie pomysł, by karmić go na parapecie z widokiem na jeżdżące po ulicy auta. W takich sytuacjach moja pociecha mówi: "Bruuuum" i wskazuje palcem na okno. Okazując sprzeciw zrzucam na siebie gniew Igora (jęczenie, gryzienie, odmowa jedzenia) , więc pokornie, dla świętego spokoju podaję mu swoją dłoń, prowadzę do okna, sadzam i kończę podawać drugą połówkę kaszy z miski. 

 

 

 

 

Zsadzam malca i idę dokończyć zmywanie ;) Oczywiście ten cały czas przy mojej nodze, a ja po cichu myślę tylko kiedy nastąpi ten okres, gdy będzie chciał bawić się sam? Myślenie przerywa mi głośne:

"Aaaammmm"

-"Człowieniu nie minęło 5 min. odkąd zjadłeś, TY nadal jesteś głodny?"

Synek odpowiada: -"Łyyyyyy łyyyy" -pokazując paluszkiem na szafkę.

-"Nie ma chrupków"- odpowiadam. 

Sytuacja znów się powtarza, więc podaję młodemu pić. Zabieram się za dalsze wykonywanie obowiązków, ale zaraz zaraz, jestem nadal w piżamie. Biegnę do pokoju zakładam szorty i podkoszulek, Igor oczywiście cały czas koło mnie....

Dobra, strój roboczy odziany, zabieram się za mycie podłóg. Wszystkie pokoje obleciane, otwieram okna by szybciej wyschły odbite małe stopki na mokrej posadzce :) Następnie standardowo kurze, mycie szafek, kafelek itd.... Jestem jak w transie, działam, żeby skończyć szybciej, bo wiem, że w całkiem niedługim czasie muszę wyjść z Igorem po zakupy i na spacer. Higiena osobista, przebieram się szybko,  maluję 10min, ubieram Igora 20, dobrze, że nie ma z nim problemów akurat w aspekcie wychodzenia na  "dwór"...

Za rączkę, krok po kroczku, po godzinie wracamy z zakupów (spożywczych żeby nie było :). Pielucha pełna, no to kąpiel...Zabieram ze sobą jagodziankę lub jogurcik  i udajemy się na podwórko, Igor bałagani, mama po nim sprząta, zabawa w piaskownicy odpada, no bo po co jak można zrywać zielone maliny z krzaków, zamoczyć rękawy "po pas" w wiaderku z wodą, kopać rękoma w grządkach....

Czasami się zastanawiam ile razy w ciągu doby użyję kilku istotnych wyrazów: "Igor" "Zostaw" "Zejdź stamtąd" "Chodź tutaj"...niestety zliczyć się nie da, bo mały zaraz wymyśli coś, co znów wyprowadzi mnie z równowagi...

Jest marudny, widzę, że śpiący, zabieram go do domu, oczywiście protestuje wykręcając podwójnego tulupa z ridbergerem do tyłu. No to hop na ręce "Mam CIĘ :)" a tu liść prosto w nos....i weź kobieto się nie załam. Po ciężkich protestach, kłusem dobiegłam do domu, wchodzimy do pokoju, Igora umieszczam w huśtawce (niestety tylko tak usypia), 10 min.  bujania, odjazd, dziecko śpi. "Wyrodna" matka w tym czasie idzie zrobić sobie kawę i zasiada przed komputerem na dosłownie 15 minutek, by dowiedzieć się co dzieje się w wielkim świecie. Koniec przyjemności, zabieram się za obiad. Oczywiście mięsko do rozmrożenia wyjęłam z zamrażarki, zaraz po tym jak wstałam, więc jest ok ;) Zazwyczaj gotuję oddzielnie zupę dla Igora, drugie danie zaś robię dla całej naszej trójki. Jest trochę przy tym roboty i wymyślania, bo dziecko jak to dziecko a Igor lubi tylko krupnik i rosół...Zupa gotuje się na ogniu, jest dobrze.... Dopijam ostatni łyk kawy, słyszę tupot małych stóp...Oho Igor wstał (1h drzemki). Próbuję uśpić go jeszcze na te 15 min, aby móc dokończyć obiad, nic z tego - "Aaaaaaaaaam". No to dobra, sadzam gościa na jego krzesełku biorę łyżeczkę i udaję pszczółkę, nieudolnie naśladując dźwięk bzyczenia- za mamusię, za tatusia, za babunię, za dziadzia... no nie...zapomniałam o śliniaku. Po chwili dociera do mnie, że śliniaki wszystkie poszły do prania, idę do pokoju po pieluchę, a gdy już ją niosę, dziecku znudziło się właśnie siedzenie w foteliku."Bruuum" słyszę i zasuwam z młodym na okno...Siedzimy na  oknie, akurat tata wraca z pracy. Wita mnie w progu przeszywającym spojrzeniem a ja przecież nic nie robię (tak sobie myśli)...:)


Właśnie po takich dniach z "urwaniem głowy" uwielbiam późnym wieczorem, kiedy to moje dzieci (mąż +Igor) zasną, przygotować sobie aromatyczną kąpiel z olejkami eterycznymi o działaniu relaksującym lub z przepięknie pachnącymi kolorowymi solami do kąpieli. 

 

Dlatego przedstawiam Wam kosmetyk, który świetnie uspakaja moje skołatane nerwy i dzięki niemu mogę w pełni się zrelaksować, mianowicie jest to Sól do kąpieli-Paczuli od JM Spa& Wellness The Secret Soap Store, którą otrzymałam do przetestowania w ramach współpracy blogerskiej.


 

Pewnie większości z Wam nasuwa się tutaj pytanie "Co to jest to Paczuli?"


 

 

Producent odpowiada:


"Paczuli to roślina wieloletnia, pochodząca z Malezji i Indonezji,

otrzymywany z niej olejek korzystnie działa na problemy skórne

(trądzik, egzemę, blizny). Olejek paczuli działa przeciwgrzybiczo

i skutecznie wspomaga terapie związane z usuwaniem egzemy na tle alergicznym."


 
źródło: www.pl.wikipedia.org

 

Roślinka ta jest składnikiem relaksującej soli do kąpieli Scandia Cosmetics o niespotykanym zapachu oraz znakomitych właściwościach relaksujących. Produkt doskonały w aromaterapii.




Składniki (INCI):

Mineral Salt, Parfum, Pogostemon Cablin, Cl.42090, Cl.14720.





 

 

 

 

Moje spostrzeżenia:

  •  Kryształki soli o turkusowej, lekko różowej i brunatnej barwie posiadają twardą strukturę oraz niepowtarzalny korzenny aromat, którego porównuję do piżmowego zapachu męskich perfum z lekką nutką goździków

  •  Sól zamknięta jest w bezbarwnej plastikowej buteleczce oznakowaną etykietą z białą nakrętką, daje nam to podgląd ile produktu pozostało w opakowaniu

  •  Kryształki po umieszczeniu w ciepłej (nie gorącej) wodzie odbarwiają się lekko nadając kolor wodzie

  •  Nie rozpuszczają szybko, należy więc energicznym ruchem dłoni mieszać wodę z kosmetykiem

  •  Jest uznawana jako środek leczniczo-pielęgnacyjny

  • Ulatniający się wspaniały zapach kosmetyku obejmuje całe pomieszczenie, w którym sól została użyta

  • Po 20minutowej kąpieli skóra jest świeża, miększa, gładsza i całkowicie ogarnięta zapachem kosmetyku

  •   Powoli rozpuszczająca się sól drażniąc naskórek powoduje usprawnienie działania układu krążenia

  •  Działa relaksująco i kojąco

  •  Zauważyłam, że po kąpieli z użyciem soli zrogowaciały naskórek łatwiej usunąć (skóra jest rozmiękczona)

  • Jest wydajna - mała ilość soli dodana do kąpieli pachnie bardzo intensywnie. Jednak całe opakowanie produktu wystarczyło na 3 użycia.

  •  Nie uczula, ale nie zauważyłam też, aby rany szybciej się goiły

  • Z rozdrobnionej soli Paczuli i łyżką olejku macadamia lub oliwy z oliwek  można stworzyć rewelacyjnie pachnący peeling do stóp

    • cena: 6,90zł/100g

 

 

 

 

 Podsumowanie:

 

Sól do kąpieli Paczuli The Secret Soap Store nazywam rewelacyjnym czaso-kąpielo-umilaczem. Występuje w formie różnokolorowych kryształów, które po dodaniu do wody od razu tracą swoją delikatną barwę, jednak nie rozpuszczają się tak szybko jakby się wydawało. W takich momentach trzeba wykorzystać ostatek sił do energicznego przemieszania mieszaniny. 

Produkt ten zamknięty jest w bezbarwnej plastikowej buteleczce z nakrętką, jak dla mnie to bardzo praktyczne rozwiązanie, gdyż widzę ile  pozostało mi jeszcze do zużycia. Charakteryzuje się unikalnym, fantastycznym zapachem korzennych perfum z wyraźnie wyczuwalną nutką piżma oraz goździków. Aromat ten działa kojąco a także relaksująco na ciało i dzuszę. Obejmuje całe pomieszczenie, w którym sól została użyta. Świetnie zatem przygotować po ciężkim dniu kąpiel z dodatkiem tej soli. Dodatkowo muszę zaznaczyć tutaj, że posiada świetne właściwości pielęgnacyjne. Po jednej 20 minutowej kąpieli skóra staje się odświeżona, jest znacznie gładsza, miła w dotyku oraz pachnąca. Zapach, o którym wspominałam wcześniej działa jak narkotyk, chciało by się wdychać non stop. Jest bardzo intensywny, wystarczy garść soli do kąpieli, aby ogarnął całą łazienkę a nawet naszą skórę. Denerwujące dla mnie było to, że nierozpuszczone kawałeczki kryształków wbijały się w skórę (pupy), jednak szybko dało się do tego faktu przyzwyczaić. Wiem, że takie działanie powoduje usprawnienie działania układu krążenia, zatem krew i limfa krąży szybciej a co się z tym wiąże? Noooo tracimy kilka kalorii ;)  Kąpiele z dodatkiem soli posiadają również inne właściwości, przykładowo odtruwające. Rozpuszczona w wodzie działa jak magnez dla zawartych w skórze toksyn. Ciepła woda rozszerza pory skóry, co powoduje szybsze wydostawanie się ich na zewnątrz, a jednocześnie ułatwia składnikom mineralnym (m.in. jonom sodu i chloru, związkom siarki, magnezu, wapnia, czy potasu) wnikanie w głąb ciała. Sól zawiera sporo mikroelementów dostarcza zatem skórze substancji odżywczych. Oprócz cudownych medycznych właściwości zauważyłam również, że zrogowaciały naskórek (stopy) szybciej się rozmiękczał, łatwiej usuwał się za pomocą tarki. Producent zapewniał, że po kąpieli z jej dodatkiem rany szybciej się goją, ja czegoś podobnego nie spostrzegłam. Szczególną zaletą tej soli jest to, że nie powodowała wystąpienia uczulenia, lecz uważam, iż sztuczne barwniki widoczne w składzie produktu są zbędne. Biorąc pod uwagę ilość produktu względem jego zapachu, myślę, że jest bardzo wydajny. 100gramów kosmetyku wystarczyło mi na trzy kąpiele, co przedstawia się niestety niekorzystnie w stosunku do ceny. Wydaje mi się, że Sól do kąpieli Paczuli w większej wersji (23,90zł za 300g) bardziej się opłaca. Nie mniej jednak, aby chcąc poczuć się we własnej wannie jak w (prawie) profesjonalnym SPA, warto zaopatrzyć się w taki produkt. 

 

Polecam go ze względu na zapach!

Jeśli potrzebujecie ukojenia po ciężkim dniu w pracy lub po prostu zrelaksować się we własnej wannie, warto zaopatrzyć się w ten kosmetyk.

 

 

Dostępny jest w Sklepie Internetowym www.pl-uroda.pl.

Więcej informacji na temat tego produktu znajdziecie na Stronie JM Spa & Wellness, warto również polubić ich profil na FB.

 

 

Moi mili a co Wy sądzicie o tym produkcie?

Używacie soli do kąpieli? Jakie są Wasze ulubione zapachy?

 

 

4 komentarze :

  1. sam wyglad juz zachęca,takie male kamyczki.

    OdpowiedzUsuń
  2. ale fajne misiątko masz <3

    jeśli masz ochotę na tiramisu- zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja uwielbiam sole do kąpieli tylko szkoda, że nie mam wanny tylko prysznic. :-(

    http://mojezyciemojarzeczywistosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za zostawienie po sobie śladu na moim blogu.
Obiecuję odpowiednio się odwdzięczyć za zamieszczony komentarz.
Zapraszam również do dodania mnie do obserwowanych oraz polubienia Fanpega OnlyYou na Facebooku.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...