1 2 3 4 5

Obserwatorzy

28 czerwca 2013

Skutki depilacji nie muszą być bolesne....












Golenie jest jedną z czynności higienicznych, jakie wykonujemy co kilka dni, a nawet codziennie. Jest to najszybsza metoda pozbycia się niechcianego owłosienia, stąd najczęściej sięgamy po maszynki. Skuteczna i bezbolesna, oczywiście, pod warunkiem, że przestrzega się pewnych zasad.


Co powoduje podrażnienia po goleniu?


Przyczyn może być wiele, począwszy od rodzaju maszynki, pianki, techniki golenia, aż po rodzaj i grubość naskórka. Maszynki do golenia można podzielić na te najzwyklejsze a zarazem najtańsze z jednym ostrzem, takie z dwoma, a nawet trzema ostrzami. Te lepsze mają nawilżające paski, które w kontakcie z mokrą skórą działają na zasadzie nawilżacza lub żelu do golenia. Najnowocześniejsze posiadają ochronę przed zacięciem i odskakujące od skóry gumki. Jest to znakomita ochrona przed podrażnieniami. Produkt zmiękczający skórę i włoski w postaci pianki lub żelu do golenia jest drugim niezbędnym produktem do usuwania zarostu.  Nakłada się go na oczyszczoną skórę kolistymi ruchami, dzięki czemu włoski unoszą się a depilacja jest łatwiejsza. Najlepiej zacząć od kostek. W momencie golenia okolice pięty Achillesa, warto oprzeć mocno stopę na pięcie, aby naciągnąć skórę. Unika się w ten sposób skaleczenia.  Podczas golenia okolic kolan warto również naciągnąć skórę, zginając nogę w kolanie. Zbyt mocne przyciskanie maszynki także może nasilić podrażnienia po goleniu. Najodpowiedniejszą techniką jest golenie z włosem, a następnie pod włos. Produktem, który ukoi skórę i ewentualne mikrozacięcia oraz podrażnienia po goleniu jest balsam łagodzący, w którego warto się zaopatrzyć. Istotnym faktem jest również to, aby każdy miał swoją prywatną maszynkę do golenia i nikomu jej nie użyczał. Należy ją zmieniać raz na 5-10 użyć, w zależności od grubości włosków. Zmienia ją się zawsze wtedy, kiedy  podczas golenia ostrza nie ślizgają się gładko po skórze. Nie powinno przechowywać jej tam gdzie narażona jest na zamoczenie (np. pod prysznicem). Po każdym użyciu należy ją dokładnie umyć oraz osuszyć z wody, aby zapobiegać rdzewieniu i rozwojowi flory bakteryjnej, która może powodować zakażenia. Natomiast jeśli borykamy się z wzrastającymi włoskami należy wykonać peeling skóry przykładowo z użyciem rozdrobnionej naturalnej soli morskiej lub gąbki LOOFAH.




Wszystko wydaję się takie proste, ale w praktyce wychodzi inaczej... Co zrobić, gdy po depilacji skóra szczypie i jest zaczerwieniona?







Najlepiej użyć Łagodzącego balsamu po goleniu i depilacji Venus, który sprawdziłam na własnej skórze i śmiem twierdzić, że jest skuteczny ;)
















Jak opisuje go producent?













Według producenta:




  • Depilacja i golenie może naruszać warstwę lipidową naskórka. W efekcie, twoja skóra staje się przesuszona i zaczerwieniona. Aby skutecznie złagodzić powstałe podrażnienia, wykorzystaj moc odżywczego masła pomarańczowego oraz oleju kokosowego.

  • Łagodzący balsam po goleniu i depilacji Venus przeznaczony jest do pielęgnacji skóry wrażliwej. 

  • Zawarty w nim olej kokosowy wygładza i głęboko nawilża, likwidując nieprzyjemne uczucie suchości i szorstkości.

  • Mleczko do ciała dla kobiet zostało wzbogacone w witaminę E, która złagodzi stany zapalne i zregeneruje naskórek. 

  • D-panthenol dodatkowo zmiękczy i uelastyczni ciało. 

  • Dzięki lekkiej i delikatnej konsystencji, balsam po depilacji łatwo się rozprowadza, szybko wchłania, a także przywraca skórze jej naturalną miękkość. 

  • Pojemność: 200ml



















 Moje spostrzeżenia:


  • Balsam o białej barwie, konsystencji mleczka do ciała i przepięknym, bardzo delikatnym zapachu słodkich cytrusów, głównie pomarańcza i kokos




  • Zamknięty jest w poręcznym, przezroczystym, kobiecym plastikowym opakowaniu o pojemności 200zl, z etykietą w kolorze fuksji, poręczne podłużne zamknięcie na zatrzask







  • Balsam nie jest ani za rzadki ani za gęsty - taki w sam raz

  • Nie spływa ze skóry ani nie pozostawia klejącego filmu









  • Bardzo łatwo się go aplikuje

  • W miarę szybko się wchłania

  • Pozostawia uczucie chłodu

  • Dobrze nawilża i wygładza skórę

  • Po wchłonięciu kosmetyku skóra jest aksamitnie gładka

  • Zaczerwienienia i kropeczki niestety nie znikają

  • Podrażnienie po depilacji w postaci szczypania  oraz uczucia ściągnięcia skóry jest widocznie zredukowane

  • Nie uczula

  • Mega wydajny

  • Cudownie pachnie, można stosować go również jako balsam do ciała, zapach długo się utrzymuje na skórze

  • Świetnie sprawdza się również w łagodzeniu oparzeń słonecznych

  • Cena: ok 7zł



 Skład:










Podsumowanie:


Łagodzący balsam po goleniu i depilacji firmy Venus do skóry wrażliwej idealnie spełnia swoją rolę. Zamknięty jest w przezroczystym plastikowym opakowaniu, z etykietą w kolorze fuksji i bieli, wszystko razem bardzo subtelnie i kobieco się prezentuje. Zamknięcie w postaci zatrzasku jest bardzo praktyczne, szerokie i poręczne, łatwo się otwiera i aplikuje. Balsam posiada lekką konsystencję mleczka do ciała, białą barwie i przepiękny słodki zapach cytrusów, z wyczuwalną głównie nutą pomarańczy. Nie jest ani za gęsty ani za rzadki, wchłania się dość szybko nie pozostawiając uczucia klejącego filmu. Jedyne co odczuwałam to lekki chłód, który dawał ukojenie dla poharatanej maszynką skóry. Była wyraźnie nawilżona, gładka, zmianę w jej wyglądzie nawet zauważył mój mąż. Jak to dosadnie stwierdził, że "teraz przyjemniej głaska się moje nogi" ;) Balsam sprawił, że nóżki lepiej się prezentowały, a dodatkowo dobrze redukuje podrażnienia po depilacji w postaci szczypania oraz ściągnięcia skóry, gorzej radził sobie z usunięciem czerwonych kropeczek oraz zaczerwienień. Nie powodował wystąpienia reakcji alergicznych ze względu na delikatność składników aktywnych. Posiada nawilżający Olej kokosowy, kojące Masło pomarańczowe oraz odmładzającą i upiększającą witaminę E. Nie zawiera parabenów, sztucznych barwników oraz innych szkodliwych dla zdrowia substancji. Dodatkowo jest bardzo wydajny, połowa opakowania wystarczyła na miesiąc przy codziennym wsmarowywaniu. Pachnie tak pięknie, że używałam go nie tylko jako balsam łagodzący po goleniu, ale jako balsam do ciała oraz mleczko po opalaniu. Stwierdzam, że słodki, świeży zapach pomarańczy utrzymuje się długo na skórze. Ze względu na swoje właściwości stał się moim kosmetycznym ulubieńcem. Dodatkowym aspektem jest tutaj jego cena, która nie jest kosmicznie wielka, dlatego szczerze polecam ten produkt.


 

Uważam, że Łagodzący balsam po depilacji Venus powinna posiadać każda kobieta, która wykonuje takie zabiegi...

 

Dodatkowo pachnie tak świeżo i kusząco....

 

Gwarantuję, że żaden mężczyzna, który będzie szedł obok Was nie omieszka się podążyć za Wami niczym myśliwski pies  :)





Dziewczyny musicie go wypróbować! :) Może miałyście już okazję go używać?


Jakie macie inne sposoby na podrażnienia powstałe po goleniu? Podzielicie się?



27 czerwca 2013

Co to jest liofilizacja oraz co może pysznego dzięki niej powstać?


Liofilizacja jest biotechnologicznym procesem wykorzystywanym w wielu dziedzinach.

 

Polega na usuwaniu wody z zamrożonego materiału na drodze sublimacji lodu, tzn. bezpośredniego jego przejścia w stan pary, z pominięciem stanu ciekłego. Może przebiegać pod ciśnieniem atmosferycznym, ale wówczas zachodzi bardzo wolno. W celu uzyskania satysfakcjonujących szybkości usuwania wody, suszenie sublimacyjne prowadzi się pod znacznie obniżonym ciśnieniem. Otrzymany produkt charakteryzuje się wysoką jakością, bowiem w warunkach technologicznych procesu zminimalizowane jest ryzyko wystąpienia reakcji niepożądanych, tj. utlenianie czy wywołanych przez aktywność drobnoustrojów. Proces liofilizacji jest złożony i wieloetapowy. Rozpoczyna się od wstępnego zamrożenia materiału pod ciśnieniem atmosferycznym, następnie prowadzona jest próżniowa sublimacja lodu oraz dosuszanie materiału do żądanej wilgotności końcowej. Jest do tzw. suszenie desporpcyjne polegające na ogrzaniu produktu i prowadzi do usunięcia wody związanej chemicznie, która nie uległa zamrożeniu.

 

Po raz pierwszy  zastosowano go w latach 50-tych XX wieku w Stanach Zjednoczonych na zlecenie rządu, który zmierzał do wyprodukowania lekkich wagowo i bogatych w niezbędne składniki odżywcze produktów żywnościowych dla wojska i astronautów.

 

 

Obecnie proces liofilizacji wykorzystywany jest w produkcji  owocowych batoników - FRUPP. 





video





Większość osób, które je próbowały są zachwycone.


Co takiego powoduje, że każdy je uwielbia?



24 czerwca 2013

Jak własnoręcznie stworzyć kalejdoskop? LUKKA nam w tym pomoże ;)



Na ulicy snów, w sercu wymarzonego miasta,
To będzie tak, jak gdyśmy już raz coś przeżyli:
Mglistość i wyrazistość tej jedynej chwili...
O, to słońce wschodzące, co nad mgły wyrasta!

O, ten krzyk ponad morzem, to wołanie w borach!
To będzie, jak gdy nie zna się przyczyn ni celu:
Dusza budzi się z wolna po wędrówkach wielu:
Rzeczy bardziej te same będą, niźli wczoraj

Na tej, ulicy, w mieście tych marzeń zaklętych,
Gdzie w zmierzchu mleć się będzie gigue na
katarynkach,
Gdzie na szynkwasach koty rozsiądą się w szynkach
I będą defilować bandy orkiestr dętych.

To będzie, jakbyś umrzeć miał - nieodwołalne:
Słodkie łzy spływające łagodnie po twarzy,
Śmiechy łkające w kół turkocie i rozgwarze,
Ku śmierci, by nadeszła, wezwania błagalne,

Przebrzmiałe słowa jak uwiędłych kwiatów smutek!
Czasem buchnie gwar ostry zabawy ludowej,
A w miedzianym otoku swych czół chłopki-wdowy
Będą się przedzierały przez tłum prostytutek,

Co włóczą się w kompanii staruchów bezbrwistych
I obleśnych smarkaczy, w dobrej komitywie,
Gdy o dwa kroki, cuchnąc moczem obrzydliwie,
Festyn od fajerwerków drżeć będzie rzęsistych.

To będzie jak gdy człowiek śni, i gdy na poły
Budzi się, i zasypia, i za każdym razem
Śni mu się baśń ta sama z tym samym obrazem,
Latem, w trawie, w tęczowych graniach lotu pszczoły....





W głowie pojawił mi się wiersz francuskiego poety - Paula Verlaine'a , przedstawiciela impresjonizmu w literaturze, który barwnie, z resztą jak na ten okres przystało, pokazał obraz pewnej zabawki, urządzenia optycznego z którym związany jest mój dzisiejszy post.







Czy domyślacie się może co to takiego jest? :)



23 czerwca 2013

No to "bazujemy" z Lumene :)


Każda z nas pragnie idealnego a zarazem trwałego makijażu, który nawet pod wpływem potu, łez czy czasu utrzyma się na twarzy dostatecznie długo. Niezależnie od tego czy wybieramy się na imprezę, randkę, zabiegany spacer z dzieckiem chciałybyśmy wyglądać tak, jak zaraz po nałożeniu kosmetyku. Osobiście już od dawna szukałam kosmetyku, który pomógłby mi utrzymaniu "kresek" na powiekach minimum kilka godzin, a właściwie do tej pory :)


Możecie sobie wyobrazić jakie było moje dziwienie, gdy kreski i cienie utrzymały się aż do wieczora. Nie było potrzeby poprawiania, ponownego nakładania cieni - makijaż wyglądał idealnie.


To wszystko zasługa Bazy pod cienie do powiek (Lumene Beauty Eye Shadow Base) fińskiej marki LUMENE, w którą zaopatrzyłam moją ukochaną kosmetyczkę dzięki niezastąpionej Drogerii Internetowej BodyLand.pl

 

 



Przyznaję, że wcześniej podchodziłam bardzo sceptycznie do wszelkiego rodzaju baz do twarzy, gdyż wydawało mi się, że tego rodzaju preparaty skutecznie zatykają pory tworząc zaskórniki. 

Bez obaw - skóra powiek pozbawiona jest gruczołów łojowych, jest bardzo wrażliwa, nie ma możliwości jej przetłuszczenia a istnieje możliwość jej upiększenia. Nadaje się do cery tłustej i mieszanej. Nie mniej jednak efekty oceńcie sami.






 

 

Co o produkcie pisze producent?



 

 

Według producenta:

 


Rozwiązanie Lumene: Baza na oczy zatrzymuje na swoim miejscu cienie do powiek i utrzymuje je bez zmian przez cały dzień. To pozwala na równą i czystą aplikację cieni i kresek. Naturalny beżowy odcień wyrównuje kolor skóry powiek. Doskonały również jako baza na usta. Bezzapachowy.

 

Sposób użycia: Nałóż niewielką ilość bazy na powieki. Rozprowadź ją. Przypudruj powieki. Nałóż makijaż.

 

Pojemność: 7ml

 

Arktyczne składniki - Olej z nasion fińskiej lingonberry:

  • 100% naturalny olej pozyskany przez fińskich naukowców

  • Podstawowe kwasy tłuszczowe zawarte w oleju z nasion, kwasie linolowym (omega-6) i kwasie alfalinolowym (omega-3) chronią skórę przed przedwczesnym starzeniem

  • Zawierają rzadką formę witaminy E, tokotrienol, który jest znakomitym antyoksydantem

  • Zawiera witaminę C rozjaśniającą skórę

  • Efekt wzmocnienia, odżywienia i odnowienia





Skład:








Moje spostrzeżenia:

  • Preparat zamknięty w beżowej tubce o wysokości 7,5 cm, szer. 1,5cm oraz pojemności 7 ml. Zamknięcie w formie nakrętki. 

 

 

 

  • Idealne opakowanie dla bazy - wystarczy wycisnąć upragnioną ilość kosmetyku zamiast "grzebać" paluchem w słoiczku

 

 

 

 

  • Baza o bezowym odcieniu posiada bardzo lekką, kremową konsystencję, pozbawiona jest zapachu

 

 

 

 

 

  • Niezwykle wydajna

  • Aplikuje się ją w bardzo prosty sposób - wystarczy lekko wklepać

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • Nie uczula

  • Nie zatyka porów

  • Pozwala na wyrównanie kolorytu skóry na powiece

  • Utrzymuje makijaż w nienaruszonym stanie aż do demakijażu

  • Skóra powiek staje się gładka i jędrniejsza

  • Cena: 25,95zł





 

 

 

Podsumowanie:


Baza pod cienie do powiek firmy Lumene jest produktem idealnym, od dawna poszukiwanym przeze mnie. Używałam tego rodzaju produktu firmy Artdeco oraz Pupa, niestety nie byłam tak bardzo zadowolona z efektów. Dopiero Lumene uświadomił mi, że takiego kosmetyku potrzebowałam. Wystarczyło tylko nanieść niewielką ilość bazy na powieki delikatnie przyklepując aby cieszyć się trwałym makijażem :)

Preparat ten zamknięty jest w niewielkiej tubce z nakrętką i uważam, że jest to najodpowiedniejsze opakowanie do tego typu kosmetyków. Wyciśnięcie upragnionej ilości kosmetyku lepiej przedstawia się niż "grzebanie" paluchem w słoiku w poszukiwaniu bazy... Jej charakterystyczną cechą jest kremowa, lekka niczym chmurka konsystencja, według mnie jest idealna. Ponad to nie posiada żadnych substancji zapachowych ani barwników, więc nic nie powoduje uczulenia. Bynajmniej ja nie odczułam żadnego uczucia szczypania czy dyskomfortu na powiekach. Preparat posiada naturalny beżowy odcień, nie jest za ciemny, co znacznie ułatwia nałożenie makijażu. Jaśniejszy odcień powiek odmładza wygląd i spojrzenie, dlatego te "rejony" warto utrzymywać w jaśniejszych tonacjach. Każdy rodzaj cieni (mineralne sypkie, cienie w kamieniu, w sztyfcie, w kremie, w kredce) wytrzymuje na niej do demakijażu (!). Cienie nie załamują się w zgięciach powiek.  Kreski nie spływają - coś cudownego! Baza ta jest niesamowicie wydajna. Oczy maluję codziennie i podejrzewam, że ta malutka tubka wystarczy mi na ok. 2 lata. Baza nie zatyka porów, świetnie matuje każdy rodzaj cery a powieki po niej są gładkie o wyrównanym kolorycie, wyraźnie są jędrniejsze. Cena może troszkę zwalić z nóg, jednak ze względu na wydajność myślę, że warto wydać takie pieniądze.Ponad to chciałam zaznaczyć, że konkurencja posiada tego typu produkty w wyższych cenach, dlatego warto się skusić.


Dziewczyny, jeśli poszukujecie kosmetyku, który utrwali makijaż oczu na bardzo długo z czystym sumieniem polecam Wam ten produkt.

 

 

Możecie go nabyć tutaj poprzez Drogerię BodyLand.pl w promocyjnej cenie - warto skorzystać!

 

 

 



22 czerwca 2013

Dla wzmocnienia i orzeźwienia - Woda z Jodem i Magnezem typowy obraz wody zmienia ;)














Spośród wszystkich mięśni najważniejsze jest serce, które może prawidłowo funkcjonować dzięki magnezowi, wapniowi, potasowi i innym biopierwiastkom. Jeżeli stężenie elektrolitów w tym mięśniu drastycznie się zmniejszy, przestanie on po prostu działać. W czasie upałów wzrasta także skłonność do zakrzepów, udarów cieplnych i innych zaburzeń układu krążenia, które stanowić mogą poważne zagrożenie dla zdrowia. Obciążony jest również ośrodkowy układ nerwowy: pogarsza się stan naszej psychiki, stajemy się podenerwowani, mamy trudności z koncentracją i częściej popełniamy błędy.


Nie jest więc obojętne, jaką wodą gasimy pragnienie, zwłaszcza w czasie upałów. Od tego zależeć może w dużym stopniu nasze samopoczucie i zdrowie, a nawet życie. Powinniśmy pamiętać, by pić wody z dużą zawartością składników mineralnych, czyli wody wysokozmineralizowane, które zawierają duże ilości magnezu, wapnia, sodu i chlorków. Należy unikać wód niskozmineralizowanych i niskosodowych, bo im więcej pijemy takiej wody, tym mniej sodu pozostaje w organizmie, który reguluje gospodarkę wodno-elektrolitową. Taka woda po prostu przez nas przepływa, wzmaga diurezę i paradoksalnie odwadnia nasz organizm. Dlatego właśnie  niskozmineralizowana, niskosodowa nie jest wodą najlepsza do picia. Takich wód nie powinno się pić w nieograniczonej ilości. W krajach o temperaturach tropikalnych do wody do picia dodaje się nawet sól lub słone przekąski, aby dostarczyć sód do organizmu. W naszym kraju w okresie letnim temperatury osiągają wartości porównywalne do istniejących w tropikach, dlatego warto zwrócić na powyższe słowa szczególną uwagę.



Nie bez powodu w dzisiejszym poście poruszam kwestię upałów oraz wody. Te dwa elementy są współzależne ze sobą. Jeśli nienależycie nawodnimy organizm podczas upału możemy nabawić się poważnych konsekwencji. Poziom takich pierwiastków jak sód, magnez i potas musi być utrzymany we krwi na ściśle określonym, stałym poziomie, bo inaczej zachwiana zostaje równowaga organizmu, co właśnie szczególnie podczas upałów, przynosi tragiczne skutki. Woda jest tutaj najlepszym produktem do uzupełnienia braków minerałów. W szczególności woda, która dodatkowo została wzbogacona o większą ilość Jodu oraz Magnezu. Mam tutaj na myśli firmę Ustronianka, która zajmuje się produkcją oraz dystrybucją wskazanych wód.








Dzięki uprzejmości firmy Ustronianka uzyskałam możliwość jej wypróbowania oraz zostałam poproszona o podzielenie się z Wami moimi spostrzeżeniami.



Jest to zaskakująca nowość, do tego działa rewelacyjnie.



Można również z niej wykonać bezalkoholowe odżywcze drinki - w sam raz na lato!




21 czerwca 2013

Borowina - cud Fizykoterapii





Borowina jest specyficznym naturalnym preparatem kosmetycznym, który potrafi działać cuda.

Kąpiele lecznicze z jej dodatkiem skutecznie pielęgnują ciało oraz działają kojąco na duszę.


Zalicza się ją do peloidów, czyli występujących w przyrodzie tworzyw powstałych w wyniku naturalnych procesów geologicznych , które po rozdrobnieniu i zmieszaniu z wodą stosowane są do celów leczniczych w postaci kąpieli i okładów.               

Borowinę cechuje duża pojemność cieplna oraz złe przewodnictwo ciepła. Używana do zabiegów leczniczych wymaga uprzedniego przygotowania. Musi być ona oczyszczona, dobrze rozdrobniona, przesiana przez sito, a następnie poddana procesowi pęcznienia. Tolerancja skóry na gęstą papkę borowinową jest wysoka i wynosi 45-55 stopni C.

Borowina ma wiele szczególnych właściwości fizycznych, które sprawiają, że jest ona doskonałym tworzywem zabiegowym, mogącym zależnie od wskazań lekarskich i sposobu przygotowania, dostarczać lub odbierać organizmowi ciepło.
Im bardziej rozrzedzona jest papka borowinowa, tym bardziej jej właściwości fizyczne zbliżają się do tych, które cechują wodę. Dzięki tym właściwościom fizycznym tylko borowina odpowiednio przygotowana i zastosowana do zabiegu wywiera na organizm większe, a zarazem łagodniejsze działanie ogrzewające lub ochładzające.
  
Działa wielokierunkowo: terapeutycznie (przeciwzapalnie, bakteriostatycznie, odtoksyczniająco) oraz kosmetycznie (antycellulitowo, ujędrniająco, wyszczuplająco, regenerująco, przeciwstarzeniowo)

Jesteście ciekawi w jaki sposób można stworzyć własnoręcznie domowe SPA z jej wykorzystaniem?









Jeśli tak, zapraszam do przeczytania tego posta.



14 czerwca 2013

Dobry pajac nie jest zły :)



Moda, słowo o dość szeroko pojętym spektrum. Kierowanie się jej trendami może czasem wywołać nie lada burzę, nie tylko racji ale i portfela. Codziennie zastanawiamy się co na siebie włożyć by wyglądać schludnie, ładnie a zarazem z obowiązującymi modowymi kanonami. Co zrobić? Czy sugerować się mediami? Czy być może podążać za własnym gustem? Ja proponuję kierować się intuicją, ale też nie bagatelizować porad ekspertów do spraw mody.


Lubię oglądać pisemka, w których piękne modelki prezentują zgrabnie najnowsze kolekcje ubrań, nie tylko dla dorosłych, ale też dla dzieci.


W ten właśnie sposób natknęłam się na cudowne Pajacyki firmy Barbaras, która zajmuje się projektowaniem oraz wykonaniem prześlicznych, a zarazem w 100% bezpiecznych ubranek dla najmłodszych.


Zachwycona zdjęciem w czasopiśmie, na którym widniał malutki bobas (chociaż był mniejszy od mojego Igora) jak i artykułem opiewającym markę oraz najnowszą kolekcję, do której należał Pajacyk zdecydowałam się na jego kupno poprzez Sklep Internetowy.


W ten sposób stałam się posiadaczką kolejnego artykułu marki Barbaras.


Jesteście ciekawi jak prezentuje się on na moim małym modelu?


Jeśli tak zerknijcie poniżej.















Według producenta:



  • Śliczny pajac z najnowszej kolekcji 'LIGA'. Delikatnie przełamujący klasyczną kolorystykę szarości, czerwieni i bieli z bardzo modnym w tym sezonie szafirowym błękitem. Charakter całości jest utrzymany w powracającym trendzie amerykańskich „high school ligue”. Wykończony miękkim bawełnianym ściągaczem. Wywijany mankiecik tworzący rękawiczkę (tylko w rozmiarach 56-68). Zapinany na bezniklowe zatrzaski. Całość uzupełnia aplikacja w kształcie tarczy szkolnej oraz zabawny nadruk Byczka wykonany farbami ekologicznymi. Produkowany w Polsce, posiada certyfikat odzieżowy „Bezpieczny dla niemowląt”. Dostępny w rozmiarach 56-86.

  • Przepis konserwacji: Prać mechanicznie w wodzie o temp. 40°C wywrócone na lewą stronę. Nie chlorować. Prasować w max. temperaturze 110°C. Nie suszyć w suszarce bębnowej. Nie czyścić chemicznie. Nie prasować po aplikacji.

  • Skład: 100% bawełna










Moje spostrzeżenia:

  • Bawełniany pajacyk w kolorze szarym z czerwono-białymi rękawami z elementami o szafirowej barwie




  • Z zewnątrz materiał jest gładki, wewnątrz posiada tzw. "meszek"





  • Wykończony jest miękkim bawełnianym ściągaczem

  • Zapięcia w formie bezniklowych napek










  • Posiada aplikacje w kształcie szkolnej tarczy oraz nadruk w formie Byczka 

  • Jest całkowicie bezpieczny - posiada Certyfikaty Bezpieczeństwa, czyli jest produkowany bez użycia szkodliwych materiałów dla skory dziecka





  • Nie podrażnia delikatnej skóry 

  • Nie powoduje alergii

  • Napki nie uwierają, nie ugniatają

  • Nie rozciąga się po praniu nawet o milimetr

  • Kolory nawet po kilkunastu praniach nie blakną, nie spierają się

  • Materiał po praniu nie mechaci się

  • Jest przewiewny

  • Cały czas wygląda jak nowy, nie widać po nim śladu użytkowania

  • Pięknie się prezentuje

  • Solidnie wykonany

  •   Produkowany w Polsce, zresztą nieopodal mojej miejscowości :) Mam blisko do producenta 




  • Cena: 35zł



Podsumowanie:


Bawełniany pajacyk firmy Barbaras w kolorze szarym z czerwono-białymi rękawami jest produktem bardzo dobrej jakości. Posiada przyszytą aplikację w formie szkolnej tarczy z napisem "League" oraz zabawny nadruk Byczka namalowanego ekologicznymi farbkami.Całość prezentuje się bardzo efektywnie. Z zewnątrz materiał jest gładki, przyjemny w dotyku, wewnątrz zaś mięciutki niczym puszek. Posiada bezniklowe napki, które nie uwierają i nie ugniatają delikatnej skóry maluszka. Materiał jest rewelacyjny, nie rozciąga się po praniu i nie przeciera nawet przy bardzo intensywnym użytkowaniu. Materiał nie mnie się na potęgę. Kolory nawet po kilkunastu praniach nie spierają się. Pajacyk na ten moment wygląda jak nowy-nie śmigany :) Należy zaznaczyć tutaj, że jest całkowicie bezpieczny dla skóry maluszka, potwierdzają to także wszystkie certyfikaty bezpieczeństwa. Materiał, z którego jest wykonany nie powoduje wystąpienia alergii skórnych, jest przewiewny. Według mnie jest najlepszy gatunkowo ze wszystkich ubranek dziecięcych, które miałam w posiadaniu. Na dodatek jest nie drogi i wyprodukowany w Polsce.

 

 Dziewczyny polecam gorąco!

 

Zaręczam, że będziecie zadowolone, tak jak ja. 

 

Firma Barbaras produkuje rewelacyjne ubranka, które przetrzymają każdą próbę czasu oraz każdą ilość prań zachowując żywe barwy, a materiał wygląda tak jakby w ogóle nie był użytkowany.



















Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...